W nowym, 2009 roku, będziemy obchodzić 20 lecie wolnej, III RP. Będziemy prowadzić historyczno-polityczne spory pomiędzy, najogólniej mówiąc, obrońcami III RP a zwolennikami idei nowego państwa, IV RP. Będziemy spierać się o okrągły stół, mówić o tym, że cała obecna polityka jest kontynuacją wojny na górze, będziemy podsumowywać osiągnięcia polskiej polityki zagranicznej.
W świątecznym numerze „Polityki” możemy na przykład przeczytać wywiad z Adamem Michnikiem. Naczelny „Gazety” mówi w rozmowie z Jackiem Żakowskim, że nie rozumie, jak taki cud jak 20 lat polskiej transformacji może podlegać frontalnej krytyce i to nie tylko czynionej przez ewidentnych troglodytów, ale także przez ludzi inteligentnych. Jacek Żakowski mrugając porozumiewawczo do bohatera wywiadu, wyjaśnia sprawę – przecież ci prawicowcy mają kompleks braku uczestnictwa w momencie przełomowym, oni nie byli przy wiosłach zwycięskiej szalupy. Od Krasnodębskiego przez Wildsteina na Semce kończąc – prawicowcy to sfrustrowane, przegrane i głodne sukcesu chłopaki. O tym, że na Żakowskim polegać można jak na Zawiszy, przekonuję się nie od dziś. Postać to wybitna.
Z drugiej strony możemy sobie na przykład wziąć rozmowę Cezarego Michalskiego z Antonim Liberą z „Europy”. Autor bestselleru „Madame” opowiada o roli jaką odegrało wąskie, ale dominujące w latach `90 środowisko „Gazety Wyborczej”. No i tak możemy układać spory, czynić publicystyczne wyjaśnienia. Tworzyć nowe politologiczne propozycje aktualnych podziałów na polskiej scenie tak politycznej jak i ideowej. Wszystko to niezwykle interesujące. Na co dzień chętnie o tym rozmawiam i chętnie o tym czytam. Jest to jednak kompletnie bez znaczenia.
Jest to kompletnie bez znaczenia, kiedy obejrzy się dokument „Rosyjski mafia, polski rząd i gaz” (emisja: 4 lutego 2008, Superwizjer), autorstwa nagrodzonych niedawno przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polski – Witolda Gadowskiego i Przemysława Wojciechowskiego. Po obejrzeniu tego materiału człowiek siada i myśli w kompletnej bezsilności i bezradności – to, co się u nas dzieje, co się mówi, nie ma kompletnie żadnego znaczenia. Jesteśmy krajem przerażająco niesuwerennym. I nie chodzi tu o myślenie o suwerenności w starych, XIX wiecznych kategoriach. Idzie o suwerenność rozumianą chociażby jako zabezpieczenie swojego bezpieczeństwa poprzez wpływ na struktury ponadnarodowe. Co tymczasem wynika z materiału Wojciechowskiego i Gadowskiego?
Prezydent, premier i osoby pełniące kierownicze stanowiska w części aparatu państwa odpowiedzialnego za bezpieczeństwo oraz szefowie strategicznych spółek skarbu państwa przed 2005 rokiem podejmowali decyzje skrajnie szkodliwe dla polskiej gospodarki, biorąc łapówki od osób związanych z rosyjską mafią. W reportażu pojawia się w pewnym momencie postać Siemiona Mogilewicza, agenta KGB, twórcy międzynarodowej siatki mafijnej zajmującej się handlem narkotykami, prostytucją oraz handlem surowcami w Europie środkowej i wschodniej. Kiedy Gabinet Leszka Millera podjął decyzję o ograniczeniu dostaw gazu z Rosji, jednocześnie uznano, że wynegocjowany przez rząd Buzka kontrakt z Norwegami jest dla Polski „niekorzystny”, okazało się, że gazu w Polsce brak. Wtedy to kolejno związany z AWS-em Andrzej Lipko, były prezes PGNiG S.A., czy jego następca – Marek Kossowski, związany ze stowarzyszeniem „Ordynacka”, podpisywali umowy na dostawy gazu z fikcyjnymi przedsiębiorstwami zakładanymi naprędce na Węgrzech, jak w przypadku EuralTransGazu czy w Szwajcarii, jak w przypadku RosUkrEnergo. Oczywiście zarządzanymi przez Mogilewicza. Osoby takie jak Andrzej Barcikowski, Zbigniew Siemiątkowski czy Marek Siwiec nabierają przed kamerą wody w usta i składają skrajnie niewiarygodne i pełne wykrętów odpowiedzi. Zeznania pozostałych bohaterów dokumentu wskazują, że politycy ci ohydnie kłamią. Ktoś kiedyś powiedział, że historia Maleszki, Pyjasa i Wildsteina była dość powszechnie znana. Raz, że nie do końca, a dwa, że we współczesnej kulturze dopiero dobrze zmontowane i zobaczone – cuci naprawdę. Wielu młodych ludzi po obejrzeniu „Trzech kumpli” przejrzało na oczy. Moim zdaniem, gdyby dokument o gazie poddano podobnym zabiegom promocyjnym, efekt byłby podobny. Bo tu nie chodzi o ujawnianie nie wiadomo jak wielkich afer czy tajemnic. Tu chodzi o dotarcie z realnie istniejącym, fundamentalnym problemem do Polaków, którzy na co dzień dyskutują o tym, że Tusk uśmiecha się sympatyczniej od Kaczora.
Obraz. jaki się wyłania się z materiału Wojciechowskiego i Gadowskiego jest przerażająco prosty – czołowi politycy i decydenci w Polsce są pionkami w międzynarodowej grze, jaką prowadzą agenci KGB. Za pieniądze Mogilewicza ratowano między innymi innego „człowieka Rosji”, ukraińskiego prezydenta Leonida Kuczmę. Kto w Polsce był wielkim orędownikiem i przyjacielem Kuczmy? Aleksander Kwaśniewski. Kto w Polsce musiał dostawać informacje o nowych spółkach tworzonych przez poszukiwanego przez CIA Mogilewicza? Odpowiedź zostawiam czytelnikom.
Jak sprawy związane z bezpieczeństwem energetycznym, kluczowymi sektorami gospodarczymi wyglądają obecnie? Jaką mamy gwarancję, że po aresztowanym w styczniu 2008 Siemionie Mogilewiczu do następców Millera i Kwaśniewskiego nie zgłaszają się ci sami panowie? Nie mamy żadnej. Ci, którzy brali łapówki za podejmowanie skrajnie szkodliwych decyzji nawet nie kupili sobie za nie przysłowiowych mercedesów z firankami. Prawdopodobnie oddali je z powrotem na potrzeby politycznych rozgrywek KGB na Ukrainie.
Można się zachwycać osiągnięciami 20 lat polskiej wolności. Można jednocześnie rozmyślać o niezrozumiałych ciągotach do autorytaryzmu. Jednak brak zrozumienia tego, że system, w którym suwerenność jest coraz mocniej przysłowiowa, prowadzi do drastycznego ograniczenia wolności – to, jeśli nie skrajna ślepota, to co najmniej cyniczne zaprzaństwo. A przecież bez suwerenności, na dłuższą metę nie będzie też wolności.



""W lutym 2005 r. PGNiG zaakceptowało nowego dostawcę gazu, którym stała się szwajcarska spółka RosUkrEnergo AG, która przejęła od Eural Trans Gas wszystkie prawa i zobowiązania wynikające z umowy podpisanej w 2003 r.
Ten kontrakt wygasł z mocy wcześniej podpisanej umowy, w listopadzie 2006 roku został przedłużony na kolejne dwa lata i tę wiedzę miał i koordynator ds. służb specjalnych Zbigniew Wassermann i członkowie Rady Ministrów premiera Jarosława Kaczyńskiego - powiedział Chlebowski.
W 2006 r. zarząd PGNiG absolutnie nie miał wyjścia. Był wygasający kontrakt z RosUkrEnergo i perspektywa dziury w bilansie gazowym. Trzeba było kontrakt przedłużyć. Został on przedłużony o 3 lata - powiedział Woźniak.
""
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Kontrakt-na-gaz-przedluzony-ale-nie-z-Eural-Trans-Gas,wid,9632190,wiadomosc.html?ticaid=173a3